hr. Stanisław Łącki o walkach w powiecie nowotomyskim 1919


Relacja hr. Stanisława Łąckiego głównego organizatora Powstania w naszym powiecie, o tyle cenna, że wydana w roku 1919 czyli jeszcze wtedy gdy wydarzenia nie zatarły sie w pamięci. Publikacja wydane przez Karola Rzepeckiego pod tytułem “Powstanie Grudniowe w Wielkopolsce 27.12.1918″. W całości opublikowana na platformie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej Cytuję tutaj tylko fragment 109 do 115 strony.


Tajny ,Komitet obywatelski” w Poznaniu mianował mnie w końcu października mężem zaufania na powiat Nowotomyski.

3 listopada 1918 roku zwołałem księży, obywateli ziemskich i miejskich celem założenia komitetu obywatelskiego, związując wszystkich słowem honoru do zachowania tajemnicy; organizacja ta musiała tym bardziej być tajną, ponieważ powiat nasz miał tylko 54 proc. ludności polskiej.

W dniu ogłoszenia rewolucji 11. Xl. zwołałem obywateli miasta Lwówka celem założenia Rady robotniczej. Chodziło przy tem o pośpiech wyboru pierwszej rady, ażeby miasto powiatowe Nowy Tomyśl, czysto niemieckie, nie stanęło z swoją radą na czele całego powiatu, przez co uniemożliwiłoby dalsze organizowanie wojska polskiego.

Niemcy się pomiarkowali i korzystając na drugi dzień z mego wyjazdu do Poznania, przysłali Radę robotniczą i żołnierską z Nowego Tomyśla, która z bronią w ręku zmusiła radę przeze mnie ukonstytuowaną do abdykacji Dlatego zwoławszy jako przewodniczący Rady robotniczej zebranie, ukonstytuowałem ją po raz drugi i doniosłem Radzie robotniczej i żołnierskiej w Nowym Tomyślu, że Rada przeze mnie założona jest jedynie prawomocna na cały powiat, ponieważ była pierwszą Radą robotniczą ukonstytuowaną w naszym powiecie.

Ponieważ Rada robotnicza w Tomyślu nie chciała uznać mnie jako przewodniczącego, zagroziłem im zaprowadzeniem porządku siłą zbrojną.

Po długich pertraktacjach z Radą żołnierską, która miała komendę obwodową, składającą się z rotmistrza i 2 oficerów niemieckich, grożącą mi aresztowaniem w razie nieustąpienia, przyjechał do Posadowa przewodniczący Rady żołnierskiej z Nowego Tomyśla — oficer Werner — i przyszło do układu, w którym jemu pozostawiłem miasto Nowy Tomyśl z najbliższą okolicą, a 4/5 powiatu zatrzymałem dla siebie. Każdy z nas miał prawo działania w swoim zakresie i podporządkowaliśmy się jedynie Radzie żołnierskiej w Poznaniu.

18. 11. komitet obywatelski zamienił się na Radę Ludową i wybraliśmy w Posadowię 42 mężów zaufania.

20. 11. odbyło się pierwsze posiedzenie przewodniczących Rad robotniczych i żołnierskich w Poznaniu, na którym przewaga polskich przewodniczących była widoczna.

24. 11. odbyły się wybory w całym powiecie do Rad Ludowych Powiatowych, które ja prowadziłem jako przewodniczący i wybrano większość delegatów polskich. Na drugi dzień odbyły się wybory ściślejszego komitetu w powiatowym mieście Nowym Tomyślu, gdzie wskutek przewagi polskiej wybrano mnie delegatem prowincjonalnym. Przemawiałem do delegatów po polsku najpierw, a potem po niemiecku. Była to pierwsza polska przemowa w tym to mieście, gdzie zamieszkuje tylko 200 polaków.

26. 11. udało mi się pozyskać oficera Andersena [w rzeczywistości nazwisko brzmi Anderson] z komendy obwodowej jako organizatora milicji. Okazało się bowiem, że nie jest on Niemcem; ojciec jego był Szwedem, a matka polką. Obiecał mi on wstąpić do wojska polskiego, co też uczynił i jest bardzo dzielnym porucznikiem wojska naszego.[został później Komisarzem Obwodowym czyli odpowiednikiem Starosty]

Dnia 6. 12. odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Ludowej polskiej i niemieckiej w Bolewicach, na którym przewodniczyłem.

20. 12. zawezwano telegraficznie przewodniczących prowincjonalnych Rad Ludowych do Poznania do hotelu Rzymskiego. Było podpadające przy tym nie zawezwanie wszystkich przewodniczących polaków, dlaczego po porozumieniu się z księdzem Adamskim wstawiłem wniosek do zarządu, ażeby zebranie to natychmiast rozwiązano, gdyż nie wszyscy Polacy zostali zaproszeni. Wniosek mój przeszedł. Powróciwszy do domu po wybuchu rewolucji w Poznaniu posłałem wóz ciężarowy do Poznania po karabiny i amunicję.

2. 1. 19. na zebraniu Rady Ludowej w Lwówku wybrano mnie komendantem Straży Ludowej.

Tegoż dnia dostałem rozkazy co do zapoczątkowania akcji bojowej od p. Zenktelera, który był głównym dowodzącym frontu od Babimostu aż do Wronek. Nie mając żadnego oficera polskiego, oddałem komendę oficerowi płatniczemu Szyperowi. Tejże nocy miał Klemczak z Opalenicy uderzyć na Nowy Tomyśl z południa, moje wojsko z północy. O 4 z rana wzięliśmy Nowy Tomyśl bez obrony i rozbroiliśmy całą komendę obwodową, przy czym zdobyliśmy większą ilość karabinów i 4 kulomioty. Landrata Dr. Roessmanna [Rissmana] zaaresztowałem, ponieważ schwytany oficer Boehlke przyznał mi się, że był przez niego sprowadzony od dwóch tygodni celem organizowania „Grenzschutzu”. Wysłałem landrata pierwszym pociągiem do nadreńskiej prowincji. Aresztowałem również komisarza Hoffmanna, jako znanego hakatystę i zamianowałem na jego miejsce Andersena. Tenże dał dowód dotrzymania słowa honoru, rozbroiwszy tegoż samego dnia z pomocą dodanych mu 10 naszych żołnierzy, 20 żołnierzy Grenzschutzu. Chwilowe prowadzenie starostwa oddałem sekretarzowi dotychczasowemu Steinkemu. Tegoż samego dnia w południe wylądował aeroplan z 4 oficerami niemieckimi tuż pod Nowym Tomyślem, którzy przywieźli broń i amunicję niemieckim kolonistom. Zostali oni zaaresztowani, jednakowoż przedtem wysadzili w powietrze całą amunicję.

Po obiedzie wojska nasze wzięły Krośnice [Chrośnica] i Dąbrowę. W nocy z 4. na 5. 1. przyjechała komisja z Zbąszynia z burmistrzem na czele, składająca się z dwóch radnych miasta, dwóch z rady żołnierskiej i proboszcza, proponująca zawieszenie broni, na którą p. kapitan Zenkteler nie przystał, nie mieli bowiem żadnego upoważnienia od komendy wojskowej niemieckiej.

Ponieważ Nowy Tomyśl jest otoczony kolonistami niemieckimi, a Niemcy w Nowym Tomyślu groźną przybierali postawę, zdawała się prawdopodobna chęć odwetu z ich strony. Stawało się to tym groźniejsze, że w ogóle posiadałem tylko 250 karabinów. Dalej była obawa napadu na miasto Lwówek. Dlatego powróciłem wieczorem do Lwówka tylko z 120 żołnierzami.

Wieczorem przyjechał jeden żołnierz z na prędce stworzonej konnicy, składającej się z 40 koni, z wiadomością, że Łomnica jest zagrożoną.

Wysłałem o 5 z rana na wozach 75 żołnierzy, na czele podoficera Jachmanna, którego mi przysłano z Pniew, a nie mogąc pozostawić bez obrony Lwówka, pożyczyłem z Pniew 50 żołnierzy.

Nad ranem przybiegł konny od Jachmanna, ażebym natychmiast posłał 80 karabinów dla wyćwiczonych żołnierzy, znajdujących się pomiędzy ludnością w Łomnicy, gdyż w takim razie wzięliby na pewno Zbąszyń. Niestety tego uczynić nie mogłem, ponieważ pomimo obietnicy z Poznania karabinów nie dostałem.

6. 1 o godz. 1/2 2 przelatywał aeroplan nad Posadowem.

Z niskiego lotu zdawało się, że jest coś w nim zepsutego, pojechałem dlatego za nim samochodem, zabrałem z Lwówka 2 wozy żołnierzy, sześciu konnych i dojechałem z nimi krótko po lądowaniu. Urzędnikowi gospodarczemu Filipowi z Komorowa zawdzięcza się, zatrzymanie wyładowanych żołnierzy tym więcej, że baron Haza-Radlitz w chwili lądowania aeroplanu dojechał do takowego, zabrał kulomiot, granaty i kilka tysięcy naboi. Gdy mi to prowadzący aeroplan podoficer piśmiennie poświadczył, posłałem 12 żołnierzy na wozie i czterech konnych do Lewic, położonych o kilometr od tegoż miejsca z rozkazem aresztowania barona Haza-Radlitza. Tenże dał się aresztować, pomimo że pałac jego strzegło 20 żołnierzy. Odesłałem go do więzienia do Tomyśla.

7. 1. 1919 roku zarządziłem rewizję za bronią w Lewicach i Blakach, gdzie znaleziono większą ilość takowej.

8. 1. odebrałem nareszcie 20 0 karabinów z Poznania.

9. 1. na miejsce, gdzie leżał aeroplan, przyjechał drugi aeroplan, w celu spalenia pierwszego. Nadmieniam przy tym, że pierwszy aeroplan był zupełnie nowy tak zwany „G.-Flug-Maschine” z 2 motorami o 250 koni siły fabryki Mercedesa. Dlatego prosiłem główne dowództwo o jak najszybsze zabranie takowego. Drugi aeroplan strzelał i rzucał granaty bez strat z naszej strony, tylko kolonista Minge, którego zaaresztowano, zastrzelił żołnierza Michalskiego z Zembowa, stojącego na posterunku.

10. 1. poległ pod Zbąszyniem podoficer Jach-mann prowadzący mój oddział. Tegoż dnia przy zrywaniu szosy pod  Hamernią [Hammeritzke – dziś już nie ma tej miejscowości] dla wstrzymania pancernych samochodów zabito stojącego na posterunku żołnierza Rutę z Wąsowa i raniono trzech.

11. 1. był pogrzeb w Lwówku pierwszego poległego żołnierza naszego powiatu, Michalskiego z asystą wojska.

12. 1. wiec w Tomyślu i w Lwówku.

13. 1. silny atak Grentzschutzu na Sempolno. Zginęło dwóch żołnierzy z Dusznik, kilku raniono, a reszta poszła w rozsypkę.

16. 1. podporucznik Tomas [Thomas] wziął 11 jeńców w Błakach, zabrał 17 karabinów, 1 kulomiot bez straty z naszej strony, a z Grentzschutzu padł jeden podoficer.

Tegoż dnia potyczka w Sempolnie, z naszej strony padło 2 żołnierzy z Dusznik i 3 lekko raniono. Z niemieckiej strony jeden zabity, kilku ciężko rannych, których nieprzyjaciel jednak zabrał na wozach.

17. 1. W cytadeli poznańskiej zabity został baron Haza-Radlitz z Lewic razem z 6 Niemcami,zabranego aeroplanu w tym 4 podoficerów z pod Lewic.

Przy bombardowaniu Kamionny poległ starszy żołnierz Flieger z Pniew. Musiano się stamtąd wycofać wskutek braku amunicji i dopiero gdy samochodem posłałem takową, Niemcow wypędzono z Kamionny z dużymi stratami z ich strony. Tegoż dnia wyparto sierżanta Reszkego z moim oddziałem z Łomnicy.

19. 1. msza polowa w Tomyślu.

22. 1. przyjechał do Posadowa pułkownik Milewski i przyjął komendę nad frontem zachodnim.

23. 1. ukonstytuował tenże sztab w Posadowię.

W końcu nadmieniam, że Straż Ludowa stojąca pod moją komendą w powiecie Nowotomyskim i międzyrzeckim liczyła mniej więcej 2300 członków.

Na zaprzysiężeniu w Lwówku (25. maja) złożyło przysięgę około 3000 członków Straży Ludowej.

Stanisław Łącki. Posadowo, 23. VIII. 1919 r.